Kulturalny Styczeń :)

 Dzisiaj byłam pierwszy dzień w pracy po ponad 2 miesiącach przerwy. Na moje szczęście co chwilę coś się psuło dzięki czemu powrót nie wykończył mnie od razu ale i tak bolą mnie nogi i kręgosłup. 12 h to jednak za dużo. Oby kolejne dni też przebiegały w miarę łagodnie. Jutro znowu pobudka o 4 rano więc dziś tylko szybkie Podsumowanie Kulturalne Stycznia.

 Z książkami poszło mi odrobinkę lepiej niż w grudniu bo zamiast jednej ksiązki są dwie. Szału nadal nie ma ale lepsze to niż nic.

 Massimo Carlotto - Krwawy Blues

 Nawiązujący do biografii autora kryminał włoskiego pisarza, oskarżonego o zabicie studentki i po kilku latach ułaskawionego.
 Bohaterem powieści jest Marco Buratti - były więzień, a obecnie detektyw bez licencji. Na prośbę adwokat Barbary Foscarini ma odszukać jej klienta, Alberta Magagnina, który zniknął w trakcie przepustki. Magagnin został oskarżony o brutalny mord na zamożnej kobiecie i skazany na 18 lat więzienia. Buratti podejmuje zlecenie i podążając tropem poszukiwanego, znajduje kolejne zmasakrowane zwłoki. Gdy okazuje się, że zamordowana kobieta była członkiem ławy przysięgłych w procesie Magagnina, motyw wydaje się aż nadto oczywisty. Buratti dostrzega jednak w protokole z miejsca zbrodni pewien detal, który świadczy o tym, że oskarżonego ktoś próbuje wrobić. Z pomocą dawnego kompana z celi kontynuuje śledztwo i tak wkracza w niebezpieczny świat sadomasochistycznych zabaw elit, korupcji, nadużyć, prostytucji, wymuszeń, morderstw na zlecenie...

 To chyba moje pierwsze spotkanie z włoskim kryminałem. Książkę znalazłam w ChillBox'ie. Okazała się całkiem fajna, nie męczyłam się z nią chociaż nie wciągnęła mnie aż tak jak np. dzieła Cobena. Jednak wolę szukanie mordercy i dowiadywanie się o nim na ostatnich stronach książki :)


 Blake Crouch - Wayward Pines. Krzyk

 Zaledwie trzy tygodnie minęły, odkąd agent specjalny Ethan Burke przybył do Wayward Pines. To wystarczyło, żeby pojął, co się dzieje w miasteczku. Mieszkańcom mówi się, kogo mają poślubić, gdzie zamieszkać i gdzie pracować, i wpaja im, że założyciel Wayward Pines jest bogiem. Nikomu nie wolno wyjechać, a zadawanie pytań kończy się tragicznie. Strach sprawia, że wszyscy mieszkańcy znajdują się pod kontrolą szaleńca i jego wyznawców...
„Krzyk” zamyka porażającą trylogię Blake’a Croucha – ale czy kończy grę pozorów?

 Udało mi się dorwać wreszcie ostatnią część trylogii o Wayward Pines. Czytało się równie szybko jak poprzednie części. Jednak zakończenie pozostawia niedosyt, nie wiadomo tak dokładnie jak się skończy historia mieszkańców. Mimo to podobała mi się ta seria, coś innego.


 Z filmami natomiast znowu kiepsko, jakoś siedzieć przez 1,5 h lub dłużej mi ostatnimi czasy ciężko. Szybciej znajduję czas na seriale.

 Wielkie Wesele (The Big Wedding) (2013)

 Elle (Diane Keaton) i Don (Robert De Niro) Griffinowie nienawidzą się najbardziej na świecie. Gdyby mogli – rozszarpali by się na strzępy! Teraz jednak będą musieli udawać najszczęśliwszą rodzinę pod słońcem. Na ślubie ich adoptowanego syna ma pojawić się głęboko wierząca Madonna Soto – biologiczna matka pana młodego. Jak uniknąć katastrofy? Nic prostszego – wystarczy nie zachowywać się jak zwykle, nie być sobą i zdobyć się na najbardziej fałszywe uśmiechy świata! Czy to będzie łatwe? Oczywiście, że nie! Ale może chociaż na zdjęciu uda się ładnie wyjść z rodziną. (opis ze strony filmweb.pl)

 Lekka komedia jakich wiele jednak przyjemnie się oglądało. Choć muszę przyznać, że po takiej obsadzie spodziewałam się troszkę więcej. Można się uśmiechnąć pod nosem ale śmiać się na głos nie miałam ochoty.


  Jeśli chodzi o muzykę to niewątpliwym ulubieńcem stycznia był utwór Imany - Don't Be So Shy (Filatov & Karas Remix). Swoja drogą to nawet nie wiem czy jest jakaś inna wersja tej piosenki.


 Kolejnym, który chętnie puszczałam to Naughty Boy ft. Sam Smith - La La La


 A na koniec zaproponuje Wam piosenkę Sigma & Rita Ora - Coming Home. Niestety przez bloggera nie mogę wyszukać oficjalnego teledysku, nie wiem czemu.


 A jak Wasz "kulturalny" początek miesiąca? Lepiej niż u mnie?

10 komentarzy:

  1. Kryminały bardzo lubię (w tym Cobena) i także wolę kiedy trzymają w napięciu do samego końca ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam tylko Wielkie wesele i czułam lekki niedosyt ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. wielkie wesele oglądałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szukanie mordercy itp. to ja też lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Skuszę się na Wielkie wesele ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oglądałam wielkie wesele :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też lubię Cobena, chociaż ten kryminał też przeczytałabym;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta pierwsza książka mnie bardzo zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie kulturalnie raczej kiepsko, choć co nieco przeczytałam - aktualnie polubiłam serię naszych rodzimych kryminałów autorstwa Pani Katarzyny Puzyńskiej i polowałam zawzięcie na kolejne tomy :-) Z filmów obejrzałam chyba tylko najnowszy odcinek Archiwum X :D

    OdpowiedzUsuń