Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

Farmapol - Kremy do rąk Fruity Jungle

 Kremy do rąk to chyba kosmetyki po które każdy sięga. U mnie zawsze jest ich kilka w użyciu ponieważ moje dłonie mają skłonności do przesuszenia. Ostatnio mam okazję testować nowe kremy do rąk marki Farmapol z serii Fruity Jungle. Do wyboru są trzy wersje: liczi, smoczy owoc oraz acai. Niestety nie wiem ile będą dokładnie kosztować ale podejrzewam, że nie będą drogie.


 Opakowania kremów są niewielkich rozmiarów, zawierają 75 g produktu przez co idealnie nadają się do noszenia w torebce. Przyciągają wzrok kolorami, prezentują się na prawdę ładnie. Otwór jest odpowiednich rozmiarów, zamykanie "na klik" nie sprawia problemów.


 Od producenta: 


 Zapachy są niewątpliwie największą zaletą tych kremów. Są soczyście owocowe i ciężko mi wybrać najładniejszy. Liczi jest najsłodszy, acai - kwaskowaty a smoczy owoc łączy w sobie obie te cechy. Są dość intensywne, wyczuwalne na dłoniach jeszcze jakiś czas po aplikacji. Każdy z nich ma inny kolor: liczy jest biały, smoczy owoc - różowy a acai - fioletowy.


 Konsystencja jest lekka, niezbyt gęsta. Kremy łatwo się rozsmarowują na dłoniach i szybko wchłaniają. Przynoszą ulgę suchym dłoniom ale trzeba jednak ponawiać ich aplikację w ciągu dnia np. po myciu rąk. Ich nawilżenie nie jest więc długotrwałe. Nie zostawiają tłustej ani klejącej warstwy na rękach więc spokojnie można sięgać po nie w ciągu dnia. Skóra jest po nich wygładzona i przyjemna w dotyku, znika uczucie szorstkości.
 Mimo małej pojemności są wydajne bo wystarczy ich niewielka ilość na jedną aplikację. W składzie m.in. oprócz gliceryny i olejku z nasion słonecznika znajdziemy ekstrakty z owoców odpowiednich do danej wersji.


 Podsumowanie: Wszystkie trzy kremy oceniam pozytywnie. Są bardzo fajne do stosowania w ciągu dnia. Nawilżają, szybko się wchłaniają i nie zostawiają klejącej/tłustej warstwy na skórze. Do tego mają ładne zapachy, które umilają aplikację a pojemność jest idealna do torebki. Chętnie do nich wrócę w przyszłości.

 Jak Wam się podobają te kremy? Który zapach najbardziej Was zaciekawił?

Wibo - Paleta cieni do powiek Modern

 Marka Wibo ostatnimi czasy poszerza swoją ofertę o bardzo ciekawe kosmetyki. Często są inspirowane innymi, droższymi produktami. Tak też jest z paletką cieni do powiek Modern, która jest inspirowana Modern Renaissance marki Anastasia Beverly Hills. Jednak paleta naszej polskiej marki jest dużo tańsza, zapłacimy za nią 43,99 zł w Rossmannie. W środku znajduje się 15 cieni, każdy o gramaturze 1g. 


 Już samo opakowanie tej paletki przyciągnęło mój wzrok. Po wyjęciu z kartonika naszym oczom ukazuje się błyszczące, srebrne, brokatowe cudeńko. Chyba żadna sroka nie będzie obojętna na ten widok :) W środku znajduje się spore lusterko, bez problemu zrobicie przy nim makijaż. Ma również niewielkie rozmiary więc będzie przydatna na wyjazdy.


 Od producenta:


 Kolorystyka paletki jest utrzymana raczej w ciepłych barwach choć znajdą się też bardziej neutralne. Mamy zarówno dzienne odcienie jak i trochę koloru. Jeśli chodzi o wykończenie to większość cieni jest matowych, tylko 3 są wg producenta metaliczne. Dla mnie to bardziej satyna z delikatnymi drobinkami, nawet porządną perłą bym ich nie nazwała. Fanek błysku na oczach na pewno nie usatysfakcjonują.


 Pigmentacja jest średnia, są widoczne na oczach, efekt można budować ale bardzo mocnego makijażu raczej nie stworzymy. Nie robią plam, dość łatwo je rozetrzeć ale trochę się osypują. Najczęściej sięgam po tą paletkę rano, do szybkiego, dziennego makijażu gdy nie mam czasu na zabawę z cieniami. Dodaję tylko coś błyszczącego i można iść do pracy. Nie narzekam też na trwałość ale ja każdy makijaż oka zaczynam od bazy pod cienie więc to głównie jej zasługa.


 Podsumowanie: Paletka z Wibo jest dla mnie przyzwoitej jakości. Będzie dobra dla osób, które nie gustują w bardzo ciemnych, intensywnych makijażach. Cienie dobrze się rozcierają więc dość szybko się z nimi pracuje. Jeśli nie chcecie inwestować w paletki a szukacie takiej kolorystyki to powinniście być zadowolone. Ja jednak mam bardzo duży wybór cieni i częściej sięgam jednak po inne. 


 Macie tą paletkę w swoich zbiorach? Co o niej sądzicie?

Balneokosmetyki - Biosiarczkowy żel głęboko oczyszczający do mycia twarzy

 Należę do osób, które do oczyszczania cery lubią płyny micelarne, toniki oraz peelingi. Nie przepadam za żelami do mycia twarzy bo najczęściej czuję po ich użyciu mocne ściągnięcie twarzy i wysuszenie. Jednak czasami skuszę się na wypróbowanie jakiegoś produktu tego typu. Tym razem padło na markę Balneokosmetyki - Biosiarczkowy żel głęboko oczyszczający do mycia twarzy. Kupiłam go na oficjalnej stronie z korzystną zniżką. W cenie regularnej kosztuje 29 zł co jest wg mnie całkiem dobrą ceną za 200 ml produktu.


 Opakowanie jest wygodne wygodne w użyciu - plastikowa, zamykana butelka. Można ją przewozić bo nie otwiera się sama. Łatwo można też wydobyć z niej odpowiednią ilość produktu, otwór jest odpowiednich rozmiarów. Nie widać ile produktu zostało w środku, trzeba to oceniać po ciężarze. Pod koniec warto stawiać ją do góry nogami żeby zużyć go do końca. 



 Od producenta:

 Balneokosmetyk z leczniczą, najsilniejszą na świecie wodą siarczkową, ekstraktem z kory wierzby, borowiną i olejkiem jojoba do cery tłustej i mieszanej, ze skłonnością do zmian trądzikowych.
  • Dokładnie i głęboko oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń, skutecznie usuwa makijaż twarzy
  • Usuwa nadmiar tłuszczu z powierzchni skóry i reguluje pracę gruczołów łojowych, zmniejszając wydzielanie sebum
  • Odblokowuje i zwęża pory, chroniąc przed powstawaniem zaskórników i wągrów
  • Pomaga zwalczać zmiany trądzikowe i przeciwdziała ich ponownemu powstawaniu, pozostawiając skórę czystą i gładką
 Żel oczyszczający do twarzy doskonale radzi sobie z usuwaniem makijażu twarzy.
 Substancje aktywne:
  • najsilniejsza na świecie woda siarczkowa Bardzo silnie zmineralizowana woda lecznicza o wyjątkowo wysokiej zawartości bioaktywnej siarki oraz innych mikro i makroelementów takich jaki: sód, wapń, magnez, potas, chlor, brom, jod.
  • ekstrakt z kory wierzby Zawiera kwas salicylowy, który złuszcza, przyspiesza odnowę naskórka i działa antybakteryjnie.
  • termoaktywna borowina Biologicznie czynny rodzaj torfu. Zawarte w niej kwasy organiczne i sole nadają jej właściwości przeciwzapalne, ściągające, rozgrzewające i bakteriobójcze.
  • jojoba Zawarte w żelu drobinki jojoba głęboko oczyszczają i pielęgnują, zapewniając optymalne wygładzenie i nawilżenie skóry. Działa hamująco na naturalne wydzielanie sebum.
 Sposób użycia: Żel rozprowadzić kolistymi ruchami na wilgotnej skórze twarzy, szyi i dekoltu, a następnie dokładnie spłukać ciepłą wodą. Stosować rano i wieczorem.
Bez dodatku mydła – zawiera wyłącznie delikatne roślinne środki myjące.
Niezwykle łagodny dla skóry i przyjemny w użyciu.
Nie wysusza skóry i nie powoduje uczucia ściągnięcia.
Przywraca naturalne pH.
Produkt przyjazny dla skóry, zawiera naturalny olejek grejpfrutowy.
Nie zawiera barwników.
Testowany na skórze tłustej i mieszanej, ze skłonnością do trądziku.

 Skład INCI: Aqua (Water), Acrylates Copolymer, Sulphide-Sulphide Hydrogen Salty Mineral Water, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Propylene Glycol, Peat Extract, Saponaria Officinalis (Soapworth) Root Extract, Salix Alba (Willow) Bark Extract, Sodium Cocoyl Apple Amino Acids, Hexylene Glycol, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Butter, Hydrogenated Jojoba Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Sodium Chloride, Sodium Hydroxide, Panthenol, Limonene, 2-Bromo-2-Nitropropane- 1,3-Diol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Magnesium Nitrate, Magnesium Chloride, Disodium EDTA, Tetrasodium EDTA

 Żel ma bardzo przyjemny zapach, jest świeży, grejpfrutowy.
 Konsystencja nie jest zbyt rzadka dzięki czemu po wylaniu na dłoń nie spływa z niej. W żelu zatopione są białe cząsteczki - jojoba. Są one ledwo wyczuwalne na skórze więc nie mają właściwości peelingujących. Może więc być stosowany codziennie nawet przez naczynkową cerę. Podczas mycia nie tworzy się dużo piany, raczej emulsja, która łatwo się zmywa.


 Jeśli chodzi o działanie to bardzo dobrze oczyszcza twarz z resztek makijażu, zanieczyszczeń i nadmiaru sebum. Nie jest jednak zbyt mocny dzięki czemu nie przesusza ani nie powoduje podrażnień. Nie czuję ściągnięcia więc nie muszę szybko biec po krem do twarzy żeby przynieść jej ulgę. Skóra jest czysta, odświeżona i miła w dotyku. Mam też wrażenie, że odkąd go w miarę regularnie używam to moje pory są troszkę mniejsze i nie zapychają się tak. A dodatkowo nie świecę się tak szybko w ciągu dnia. U mnie jest wydajny ale stosuję go tylko raz dziennie, najczęściej co drugi dzień.


 Podsumowanie: Serdecznie Wam polecam ten żel, u mnie sprawdził się bardzo dobrze. Świadczy o tym fakt, że otworzyłam niedawno drugie opakowanie :) Jest skuteczny w swoim działaniu, dobrze oczyszcza twarz ale nie wysusza przy tym. Ma przyjemny zapach, który umila stosowanie. Jedyny minus to dostępność ale w oficjalnym sklepie marki Balneokosmetyki często można go kupić z rabatem w atrakcyjnej cenie.

 Używałyście ten żel albo inny produkt Balneokosmetyki? Lubicie używać żeli do mycia twarzy?

Rimmel, Lasting Finish 25h - Puder do twarzy

 Jeśli chodzi o pudry to twarzy to nadal szukam swojego ideału dlatego często używam czegoś nowego. Podczas ostatniej promocji -50 % w Rossmannie mój wybór padł na prasowany puder do twarzy (choć producent pisze na opakowaniu o "pudrowym podkładzie") Rimmel - Lasting Finish 25h. Kolor jaki wybrałam to 001 Light Porcelain czyli najjaśniejszy jaki jest dostępny. Normalnie kosztuje tam 42 zł, w drogeriach internetowych możecie go dostać już od ok. 25 zł.


 Opakowanie jest niewielkie, plastikowe ale porządne, zamykanie nigdy się samo nie otworzyło w kosmetyczce. Posiada również lusterko i schowek na gąbeczkę więc jest idealne do noszenia w torebce do poprawek w ciągu dnia. Jego gramatura to tylko 7 g więc nie starcza na bardzo długo.


 Puder jest jedwabisty, dość miękki, łatwo się nabiera na pędzel i trochę się przy tym pyli. Ma ładny kolor, jasny i neutralny. Nie jest transparenty, ma lekkie krycie więc pomaga w wyrównaniu koloru skóry. Czasami stosowałam go tylko z korektorem gdy moja cera miała lepsze dni. Z moimi podkładami się dobrze dogadywał, nie tworzył ciastka ani maski, nie wyglądał też zbyt sucho. Ładnie też wyglądał pod oczami, nie przesuszał tych okolic.  


 Utrwala makijaż dość dobrze, podkład trzyma się na twarzy przez cały dzień. Jedynie na nosie się ściera u mnie ale dlatego, że noszę w pracy dwie pary okularów: zwykłe i ochronne. Mat utrzymuje się kilka godzin, potem trzeba sięgnąć np. po bibułki matujące. Przy mojej cerze to jednak normalne. Nie powoduje u mnie zapychania.


 Nie próbowałam go jednak nakładać na mokro jako podkład. Dlaczego? Ponieważ zauważyłam, że na jego powierzchni robi się miejscami taka skamieniała warstewka jakbym go mokrym pędzlem nabierała. Trzeba ją wtedy zdrapać bo inaczej kiepsko się nakłada go na twarz. Uznałam więc, że skoro pędzel do pudru, który ma styczność tylko z nim oraz z nałożonym na twarz podkładem robi takie rzeczy to nakładanie go np. mokrą gąbeczką nie będzie dobrym pomysłem. Może ktoś też miał taki problem?


 Podsumowanie: Puder Lasting Finish jest całkiem fajnym pudrem. Jego krycie oraz właściwości utrwalające i matujące są całkiem przyzwoite. Na twarzy wygląda ładnie, kolor mi pasuje a opakowanie nadaje się do noszenia w torebce do poprawek w ciągu dnia. Największy minus to ta skamieniała warstewka jaka się u mnie pojawia, choć nie do końca wiem dlaczego. Do ideału mu trochę brakuje ale możliwe, że jeszcze do niego wrócę.

 Miałyście ten puder? Wolicie prasowane czy sypkie?

Projekt Denko - Listopad, Grudzień

 Styczeń zbliża się powoli ku końcowi a ja jeszcze nie rozprawiłam się z pustymi opakowaniami z tamtego roku. Czas nadrobić zaległości dlatego dzisiaj Projekt Denko z Listopada i Grudnia. Niestety znowu pootwierałam zbyt dużo rzeczy na raz i nie ma tego dużo ale zawsze coś ubywa :)


 Mimo, że ilość produktów jak na dwa miesiące nie jest imponująca to jest o czym pisać. Nawet trochę kolorówki i zapachów się znalazło :)


 1. The Body Shop - Żel pod prysznic Cocoa Butter
 To chyba pierwszy użyty przeze mnie żel tej marki choć w zapasach mam ich kilka, nawet w starych opakowaniach. Polubiłam go za dość gęstą konsystencję i oryginalny zapach choć myślałam, że będzie bardziej kakaowy. Wydajność całkiem dobra, dobrze się pienił i nie wysuszał. Inne wersje już posiadam więc powiedzmy, że KUPIŁAM.

 2. Yves Rocher - Peelingujący żel pod prysznic Mango & Kolendra
 Pierwsze co mi przychodzi na myśl jak o nim myślę to cudowny zapach soczystego mango. Drobinki są delikatne więc można go stosować nawet codziennie i nie zrobi krzywdy. Nie wysusza ale trzeba uważać podczas otwierania na paznokcie. KUPIĘ

 3. Biolove - Żel pod prysznic Grapefruit
 Jedne z moich ulubionych żeli to właśnie te z Biolove. Mają intensywne zapachy, w tym wypadku soczystego, świeżego grejpfruta. Do tego przyjemna piana, brak wysuszenia a wręcz delikatne nawilżenie. KUPIĘ

 4. Pat & Rub - Balsam do ciała relaksujący Trawa cytrynowa, Kokos
 Wyjęty z zapasów produkt w starej wersji. Ładnie pachniał i miał lekką konsystencję, która szybko się wchłaniała. Miał wygodne w użyciu opakowanie airless. Są dostępne nowe wersje więc MOŻE KUPIĘ.

 5. Bandi - Płyn micelarny
 Skutecznie zmywa makijaż i nie podrażnia cery. Płyn miał niebieską barwę i ładnie się prezentował w łazience. Była to edycja limitowana więc nie wiem czy jeszcze można będzie go kupić ale jeśli tak to MOŻE KUPIĘ.


 6. Organic Shop - Maska do włosów Fig & Almond
 Miała ładny, figowy zapach. Dla moich włosów to była bardziej odżywka o gęstej konsystencji ale z efektów byłam zadowolona. Pomagała w rozczesywaniu, włosy były po niej wygładzone. MOŻE KUPIĘ

 7. Pilomax - Szampon głęboko oczyszczający
 8. Dermo Future - Szampon przyspieszający wzrost i zapobiegający wypadaniu włosów
 Z tych dwóch szamponów bardziej polubiłam ten z Dermo Future. Oba dobrze oczyszczały włosy ale ten drugi mniej je plątał. I chyba faktycznie zmniejszył wypadanie włosów. MOŻE KUPIĘ

 9. Bingo Spa - Kuracja do włosów 40 aktywnych składników
 Jak na maskę to miała dość rzadką i lekką konsystencję. Plus tego taki, że nie obciążała moich włosów. Pomagała w rozczesywaniu i wygładzała ale do zniszczonych włosów była za słaba. Raczej NIE KUPIĘ


 10. i 11. Neness - Woda perfumowana 136 oraz 154
 Wiem, że nie wszyscy są zwolennikami tańszych odpowiedników perfum ale ja nie mam nic przeciwko. Tym bardziej jeśli zapach mi się podoba i jest nawet trwały. Pojemność 22 ml jest idealna do torebki więc można się w ciągu dnia spryskać w razie potrzeby. Te zapachy to odpowiedniki Lancome - La Vie Est Belle oraz Calvin Klein - Endless Euphoria. Mam jeszcze inne zapachy w użyciu ale jak zmniejszy mi się kolekcja to MOŻE KUPIĘ.

 12. Balneokosmetki - Biosiarczkowy krem do twarzy usuwający niedoskonałości skóry
 Krem o ładnym, świeżym zapachu. Nadawał się pod makijaż bo szybko się wchłaniał i nie zostawiał tłustej warstwy na skórze. Przyzwoicie też nawilżał.  Jednak jego działanie oczyszczające nie zawsze mi pasowało bo wszystko wychodziło na wierzch a cała twarz pokryta nieprzyjacielami nie wygląda dobrze. Na szczęście jak cera się przyzwyczaiła to nie było już dramatu. MOŻE KUPIĘ

 13. Bandi - Energetyzujący multiaktywny koktajl
 Lekki "koktajl" do twarzy, szybko się wchłaniał i nadawał się pod makijaż. Delikatnie nawilżał więc raczej nie dla cery wymagającej porządnej dawki nawilżenia. MOŻE KUPIĘ


 14. Organique - Peeling do ciała Eternal Gold <recenzja>
 Niedawno była jego recenzja więc krótko napiszę o nim. Delikatny, cukrowy peeling aby był mocniejszy trzeba do stosować na suchą skórę. Dodatkowo nawilża i bardzo ładnie pachnie. Minus to cena ale na promocji MOŻE KUPIĘ.

 15. Organique - Regenerująca maska do rąk
 Po nazwie myślałam, że będzie miała gęstą i treścią konsystencję ale okazała się dość lekka. Szybko się wchłaniała ale zostawiła delikatny film na dłoniach co mi nie przeszkadzało bo używałam ją na noc. Ładnie pachniała żurawiną, miała wygodne w użyciu opakowanie z pompką i dobrze nawilżała dłonie. Obecnie opakowanie wygląda inaczej ale w środku pewnie produkt jest ten sam lub bardzo podobny. MOŻE KUPIĘ


 16. Catrice - Korektor Liquid Camouflage 010 Porcellain
 O tym korektorze pewnie już każdy słyszał, mój był w odcieniu 010 i byłam z niego zadowolona. Ładnie krył, nie ważył się na kremie pod oczy oraz nie przesuszał tych okolic. Delikatnie ciemniał ale było to widoczne bardziej na dłoni niż pod okiem. Teraz kupię na wypróbowanie odcień 005 jak go upoluję. KUPIĘ

 17. Wibo- Kredka do konturowania brwi nr 2
 Kolor nr 2 jest trochę ciemny jak dla blondynki ale przynajmniej widać brwi spod okularów i nie jest tak ciepły jak ta jaśniejsza wersja. Trwałość bardzo dobra i nawet łatwa w obsłudze. Plus za grzebyczek do wyczesywania brwi z drugiej strony jeśli się je za mocno podkreśli :) KUPIĘ

 18. Eveline - Tusz do rzęs Master Volume Sensation Waterproof
 Posiada silikonową szczoteczkę, która jest bardzo giętka i musiałam się do niej najpierw przyzwyczaić. Ładnie rozdziela rzęsy i je wydłuża, pogrubienie było ale nie "sensacyjne". Jest wodoodporny ale pod koniec długiego dnia zaczyna się trochę osypywać. MOŻE KUPIĘ


 19. Himalaya Herbals - Pasta do zębów Sparkly White
 20. BeBeauty - Płatki kosmetyczne
 Oba produkty to stali bywalce w mojej łazience. KUPIŁAM

 21. Ziaja, Liście Manuka - Krem nawilżający
 22. Ziaja -  Krem redukujący podrażnienia
 23. Barwa - Krem siarkowy długotrwale nawilżający 
 Wszystkie próbki były ok, nie zaszkodziły mi ale też nie zachwyciły. 

 A jak tam Wasze denka? Zakończenie roku było okazałe czy nie bardzo?

Nivea, Silk Mousse - Jedwabisty mus do mycia ciała Raspberry Rhubarb

 Jeśli chodzi o produkty do mycia ciała to lubię je często zmieniać i rzadko używam dwóch takich samych pod rząd. Ostatnio testowałam produkt Nivea, Silk Mousse - Jedwabisty mus do mycia ciała w wersji Raspberry Rhubarb. Do wyboru są jeszcze inne wersje zapachowe. Wydaje mi się, że weszły do stałej oferty bo nadal je widzę na półkach Rossmanna choć na zatyczce jest naklejka "Limited Edition". Jego cena regularna to ok. 14 zł ale oczywiście łatwo trafić na promocję.


 Opakowanie jest metalowe ze specjalnym dozownikiem, który zamienia produkt w piankę do mycia. Działa jak należy, nie zacina się i łatwo utrzymać go w czystości. Jego pojemność to 200 ml. Zapach jest ładny, czuć słodką malinę przełamaną kwaskowatym rabarbarem. Nie jest mocno intensywny ale czuć go bardzo delikatnie ma skórze po umyciu.


 Od producenta:


 Konsystencja powstającej pianki jest bardzo puszysta i dość gęsta. Wystarczy lekko nacisnąć dozownik ponieważ zwiększa ona swoją objętość i wystarcza na umycie sporego fragmentu ciała. Dzięki temu jest wydajna i bardzo przyjemna w użyciu. Dla mnie to wręcz takie małe rozpieszczenie skóry po zwykłych żelach :) Dobrze oczyszcza i odświeża skórę a przy tym nie wysusza skóry ani nie powoduje podrażnień czy uczuleń.


 Podsumowanie: Pianka do mycia Nivea to miła odmiana od tradycyjnych żeli. Jej konsystencja jest bardzo przyjemna i wydajna. Ładny zapach umila użytkowanie i na szczęście nie wysusza. Na pewno jeszcze do niej wrócę, może w innej wersji zapachowej.

 A Wy lubicie pianki do mycia czy wolicie jednak zwykłe żele lub mydła? Miałyście okazję używać tych z Nivea?

Organique, Eternal Gold - Złoty Peeling Cukrowy do ciała

  Witajcie w Nowym Roku :) Zaczynamy go od recenzji Złotego Peelingu Cukrowego do ciała marki Organique z serii Eternal Gold. Jego pojemność to 200 ml i kosztuje 69,90 zł. Na szczęście w sklepach Organique, zarówno stacjonarnych jak i internetowym, można trafić na promocje -20% i wtedy można go dostać w niższej cenie.


 Opakowanie to plastikowy, szeroki słoiczek z metalową zakrętką. Dzięki dużej średnicy bardzo łatwo wydobyć produkt z opakowania do samego końca, nic się nie zmarnuje.

 Od producenta:


 Zapach jest perfumeryjny, mi przypadł do gustu i uprzyjemniał używanie tego produktu. Czuć go również na ciele po spłukaniu jeszcze przez jakiś czas.
 Konsystencja jest gęsta ale nie jest mocno zbita więc łatwo nabrać go na dłoń. Drobinkami peelingujacymi są w nim kryształki cukru więc nie jest to bardzo mocny zdzierak. Jeśli zależy mi na mocniejszym tarciu to wykonuję peeling na suchej skórze lub tylko lekko zwilżonej. 


 Skóra po jego użyciu jest gładka i miękka. Do tego nawilżona dzięki zawartości masła shea oraz olejku sojowego, można sobie darować po nim balsamowanie. No chyba, że macie bardzo suchą i wymagającą skórę. Zostająca po nim na skórze warstewka nie jest klejąca ani tłusta więc spokojnie można po nim bez obaw zakładać ubranie. Wydajność jest całkiem dobra, nie znika w mgnieniu oka. Nie podrażnia, nawet jak się trafi jakaś ranka na skórze.


 Podsumowanie: Lubię produkty Organique i peelingi cukrowe więc ten również przypadł mi do gustu. Zapach, konsystencja oraz uczucie gładkiej i nawilżonej skóry po jego zastosowaniu zachęcają do sięgania po niego. Chętnie jeszcze kiedyś do niego wrócę ale poczekam do jakiejś promocji bo regularna cena jest trochę wysoka.

 A Wy lubicie produkty marki Organique? Jakie peelingi najbardziej lubicie?

BANDI, Anti Aging Care - Krem pod oczy Advanced Eye Cream

 Nie da się ukryć, że czas szybko upływa. Nie tak dawno był początek roku a już za moment będą święta. Latka lecą, za niecałe dwa miesiące skończę 29 lat więc stwierdziłam, że w tym roku czas zacząć sięgać chociaż od czasu do czasu po przeciwzmarszczkowe kremy pod oczy. W końcu to tam zaczęły się jakieś powoli pojawiać. Mój wybór padł na krem pod oczy Advanced Eye Cream marki BANDI z serii Anti Aging Care. Jego cena to 52 zł i dostaniecie go np. w sklepie internetowym producenta.


 Opakowanie bardzo higieniczne i wygodne w używaniu z pompką typu airless. Naciskając ją powoli możemy kontrolować ilość wydobywanego kremu. Dodatkowo był zapakowany w kartonik z niezbędnymi informacjami oraz składem. Jego pojemność to aż 30 ml czyli większa niż standardowych kremów pod oczy. Sprawia to, że krem jest bardzo wydajny i starcza na kilka miesięcy. Możemy kontrolować jego ubytek ponieważ pod światło widać ile go zostało.


 Od producenta:


 Krem ma lekką konsystencję, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Nie zostawia po sobie tłustej warstwy więc nadaje się pod makijaż. Korektory się na nim ładnie trzymają, nie ważą się. Jeśli chodzi o działanie to zaobserwowałam głównie nawilżenie. Nie jest ono spektakularne dlatego najczęściej stosuję go tylko rano a na noc nakładam bardziej treściwy produkt lub łącze go z olejkiem. Dodatkowo jeśli nakładam go pod niewyspane, zmęczone oczy lub po demakijażu to czuję ukojenie i łagodzenie


 W kwestii spłycenia zmarszczek się nie wypowiem bo nie mam ich aż tak widocznych żeby zaobserwować jakieś większe efekty ale wierzę, że działa profilaktycznie :) Nie wywołuje podrażnień ani łzawienia oczu.


 Podsumowanie: Krem pod oczy marki Bandi jest warty uwagi. Idealnie sprawdza się stosowany rano, nawilża i szybko się wchłania. Makijaż na nim ładnie wygląda i trzyma się bez zarzutów. Mam również nadzieję, że zapobiega pogłębianiu się zmarszczek. Dzięki dużej pojemności i wydajności opłaca się go kupić.

 Miałyśmy kremy tej marki? Jak się u Was spisywały?

Projekt Denko - Wrzesień, Październik

 Zapraszam dziś na Projekt Denko z dwóch miesięcy: września i października. Jak zawsze trochę się tego uzbierało i jest o czym pisać dlatego bez przedłużania przechodzimy do konkretów.


 Nawet sporo kolorówki się uzbierało choć trochę monotematycznie bo same pudry i tusze. Tak się akurat pokończyły wszystkie  na raz :)


 1. Yves Rocher - Żel pod prysznic
 2. Biolove - Żel pod prysznic Mandarine
 3. Avon - Żel pod prysznic Peaceful Reflection
 4. Linda - Mydło w płynie Gruszka & Śliwka
 Dobrze się pieniły i nie wysuszały skóry. Biolove mam wrażenie, że nawet trochę nawilża. Yves Rocher najmniej mi przypadł do gustu pod względem zapachu, reszta pachniała bardzo fajnie. MOŻE KUPIĘ


 5. Avon - Płyn do kąpieli Berries In Chocolate
 Ładny zapach ale niezbyt intensywny po wlaniu do kąpieli. Dobrze się pienił i nie wysuszał. MOŻE KUPIĘ

 6. Bania Agafii - Mydło cedrowe do włosów i ciała
 Na początku podeszłam z rezerwą do tego produktu bo ma bardzo gęstą konsystencję pasty, podobną do czarnego mydła. Ale po wypróbowaniu go w roli szamponu okazało się że fajnie się sprawdza. Najpierw spieniałam go w dłoniach a następnie myłam włosy. Bardzo dobrze je oczyszczał, aż skrzypiały :) Do tego nie plątał ich mocno i dawało się je rozczesywać nawet bez odżywki. Cedrowy zapach był specyficzny ale nie nieprzyjemny. MOŻE KUPIĘ

 7. Pilomax - Odżywka do włosów farbowanych jasnych
 Przyzwoita odżywka, pomaga w rozczesywaniu włosów bo je wygładza i zmiękcza ale większego szału nie robi. Również nie obciąża. MOŻE KUPIĘ

 8. Andalou Naturals - Szampon Sunflower & Citrus
 Bardzo miło mi się używało ten szampon ze względu na zapach i właściwości. Dobrze oczyszczał ale nie plątał włosów, nie potrzebowałabym nawet po nim odżywki. Były cudownie miękkie i sypkie oraz ładnie odbite u nasady. Jak będę miała okazję to KUPIĘ.


 9. Avon - Woda różana
 Stosowałam jako tonik do twarzy i w tym celu bardzo dobrze się sprawdzała. Oczyszczała z resztek makijażu oraz zanieczyszczeń i nadmiaru sebum. Nie wysuszała skóry a wręcz powodowała, że nie musiałam szybko iść po krem do twarzy. Miała ładny, różany zapach ale nie był bardzo intensywny więc nie przeszkadzał. MOŻE KUPIĘ

 10. Lirene - Dwufazowy płyn do demakijażu oczu <recenzja>
 Radził sobie z makijażem oczu, nawet z wodoodporną maskarą. Wyjątek to tusz z L'oreal, z nim musiałam się dłużej pomęczyć ale tak każdy płyn ma. Nie zostawiał mocno tłustej warstwy po sobie, nie widziałam jak "przez mgłę". Wydłużenia rzęs nie zaobserwowałam ale przynajmniej nie wypadały podczas demakijażu. MOŻE KUPIĘ

 11. Biolove - Peeling do twarzy Borówka <recenzja>
 Bardzo fajny peeling o zapachu jogurtu jagodowego. Dzięki zawartości drobnego korundu jest skuteczny ale jednocześnie nie jest zbyt ostry. Do tego nawilża skórę dzięki zawartości olejków. KUPIĘ

 12. Biolove - Mus do ciała Borówka
 Zapach bardzo podobny do powyższego peelingu, może trochę bardziej owocowy i zdecydowanie dłużej się utrzymuje. Do tego puszysta konsystencja, która w kontakcie z ciepłem ciała zamienia się w olejek i porządnie nawilża. KUPIĘ


 13. Nivea - Antyperspirant Dry Comfort
 Przyzwoity antyperspirant, może nie chroni w 100% przed potem jednak przed nieprzyjemnym zapachem tak i nie robi plam na ubraniach. MOŻE KUPIĘ

 14. Vichy - Antyperspirant
 Nie zauważyłam dużo większej różnicy pomiędzy nim a innymi, tańszymi. Może trochę dłużej chroni przed potem i jest jednak bardziej wydajny. MOŻE KUPIĘ

 15. Barbra Pro - Tonik do zmywania paznokci
 Pierwszy zmywacz do paznokci, który ładnie pachniał dzięki olejkowi ze słodkiej pomarańczy. Do tego nie wysuszał paznokci i skórek wokół nich. Niestety nie widziałam go już nigdzie w sprzedaży ale gdybym mogła to bez wahania bym KUPIŁA.


 16. LomiLomi - Maska regenerująca Acerola
 Przyjemnie nawilżyła twarz, zostawiła skórę miłą w dotyku. Jakiejś większej regeneracji nie zauważyłam. Mam jeszcze chyba inne rodzaje więc zobaczymy jak się spiszą. MOŻE KUPIĘ

  17. Bielenda, Blue Detox - Maska metaliczna Detox & Nawilżenie
 Jeśli chcecie zmienić się w Smerfa to ta maska Wam pomoże :) Warto jednak omijać okolice oczu trochę bardziej niż zwykle, bo moje trochę łzawiły przy niej chociaż wg mnie nie nakładałam jej zbyt blisko. Efekt po przyzwoity, lekkie nawilżenie i wygładzenie. MOŻE KUPIĘ

  18. Bielenda - Peeling drobnoziarnisty
 Jak dla mnie aż zbyt drobny, stosowany na mokrą twarz dawał lekki efekt więc nie radził sobie ze wszystkimi suchymi skórkami. Chyba wolę te na bazie korundu chociaż mikrokryształki diamentów brzmiały tak luksusowo :) Jego zapach nie był dla mnie zbyt przyjemny, zalatywał jakąś chemią. Wydajny, jedna połowa spokojnie starczała na 2-3 użycia. NIE KUPIĘ

 19. BeBeauty - Płatki kosmetyczne
 Nie mam im nic do zarzucenia, tanie i łatwo dostępne. KUPIŁAM

 20. Rival de Loop - Koncentrat Siła i Ukojenie
 Ampułki miały ładne zapachy ale niestety strasznie się kleiły na twarzy. Zostawiłam je więc tylko na ok. 20 minut na twarzy i poszłam przetrzeć twarz tonikiem żeby się pozbyć tego nieprzyjemnego uczucia. Dlatego raczej ciężko mówić o ich działaniu. NIE KUPIĘ

 21. Nacomi - Nawilżająca kula do kapieli Zielona Herbata
 Kula składała się z dwóch połówek więc można było ją użyć na dwie kąpiele. Delikatnie pachniała, bez problemu się rozpuszczała i umiała kąpiel. Do tego zawartość masła shea i olejków nawilżała skórę. MOŻE KUPIĘ


 22. Balneokosmetyki - Malinowy krem do rąk na noc regenerujaco-odżywczy <recenzja>
 Tak jak pisałam w recenzji, to mój ulubiony typ kremu do rąk na noc. Gęsta, treściwa konsystencja dobrze nawilża. Ładny, malinowy zapach uprzyjemnia używanie. KUPIĘ

 23. Blend-a-med - Pasta do zębów 3D White Luxe Perfection
 Oszałamiających efektów wybielających nie zauważyłam ale chyba chroniła przed dalszymi przebarwieniami po kawie i herbacie, których sporo piję. Nie była też zbyt agresywna dla moich zębów i dziąseł chociaż starałam się używać jej tylko raz dziennie. MOŻE KUPIĘ

 24. Nivea - Masełko do ust Coconut
 Recenzowałam wcześniej wersję karmelową, miałam też jagodową a teraz był czas na kokosową. Lubię te masełka bo długo utrzymują się na ustach. Na noc nakładam grubą warstwę i do rana na nich zostaje. Zmiękcza i natłuszcza usta, przynosi ulgę spierzchniętym i suchym wargom. Ładnie pachnie delikatnym kokosem. MOŻE KUPIĘ

 25. L'ambre - Krem do rąk
 Dobry krem do stosowania w ciągu dnia ze względu na lekką konsystencję i szybkie wchłanianie. Ma ładny zapach i przynosi ulgę suchym dłoniom. MOŻE KUPIĘ


 26. Bell  - Prasowany puder matujący 2Skin Pocket
 To już moje drugie opakowanie więc chyba go polubiłam :) Miał całkiem mocne krycie i zapewniał mi matowe wykończenie na kilka godzin. W ciągu dnia musiałam sięgać po bibułki matujące ale to u mnie norma. Podczas nakładania trochę się pylił bo był dość miękki przez co też jego wydajność trochę malała. Ładny kolor dla bladych osób. Nosiłam go w torebce do poprawek bo ma porządne opakowanie, gąbeczkę i spore lusterko. MOŻE KUPIĘ

 27. Pixie Cosmetics - Puder mtująco-wygładzający Mega Matte Kapok Tree
 Dawał na prawdę matowe wykończenie, mojej jasnej cery nie bielił. Opakowanie całkiem wydajne ale niewygodne w użyciu, przesypywałam go na wieczko po innym pudrze. MOŻE KUPIĘ

 28. Lirene - Mineralny puder matujący City Matt <recenzja>
 Niedawno była jego recenzja więc odsyłam Was tam po więcej. Tu napiszę krótko, ze go polubiłam. Ładnie wyglądał na twarzy, dawał matowe wykończenie z subtelnymi drobinkami rozświetlającymi. MOŻE KUPIĘ

 29. Maybelline- Tusz do rzęs Lash Sensational Waterproof
 To już moje trzecie chyba opakowanie zużyte i na pewno będzie kolejne. Tylko ciągle zapominam zrobić zdjęcia i napisać recenzję. Maskara jest bardzo trwała i prawdziwie wodoodporna, nawet dwufazówki potrzebują chwili na jej zmycie. Daje ładny efekt na moich rzęsach, są wydłużone podkręcone i rozdzielone. Dopiero pod koniec swojego żywota trochę zaczyna je sklejać przy drugiej warstwie. KUPIĘ

 30. L'oreal - Tusz do rzęs False Lash Wings Waterproof
 Bardzo wodoodporny, ciężko go zmyć nawet płynem dwufazowym. Ale jest wart zachodu bo daje bardzo ładny efekt na rzęsach: są wydłużone i pokręcone a przy tym nie posklejane. KUPIĘ


 31. Biały Jeleń - Szampon do włosów Kozie Mleko
 32. Biały Jeleń - Odżywka do włosów Kozie Mleko
 Całkiem udany duet, włosy były oczyszczone ale nie było problemu z ich rozczesaniem. Delikatnie, przyjemnie pachniały. MOŻE KUPIĘ

 33. Sylveco - Balsam myjący do włosów z betuliną
 Miałam kiedyś pełnowymiarowe opakowanie i byłam zadowolona. Miał rzadką konsystencję, średnio się pienił ale dobrze oczyszczał włosy i nie plątał ich mocno. Nie obciążał ich a wręcz po jego użyciu były lekkie, miękkie w dotyku i odbite u nasady. MOŻE KUPIĘ

 34. Sylveco - Lekki krem rokietnikowy x2
 Nawilżał, nadawał się pod makijaż i nie zaszkodził mojej cerze. MOŻE KUPIĘ

 35. Bandi - Krem z kwasem migdałowym
 Po dwóch użyciach ciężko ocenić jego właściwości ale na pewno nie szkodził :) MOŻE KUPIĘ

 A jak Wasze zużycia w ostatnich miesiącach? Dobrze Wam idzie? Znacie coś z mojego denka?