Yankee Candle - Wild Sea Grass oraz Beach Holiday

 Nie wiem jak u Was zaczął się lipiec ale u mnie fatalnie. Mojego brata pobili i ma zmasakrowaną twarz i złamany nos. Mój tata cudem uniknął wypadku jak mu się samochód zepsuł na środku autostrady w Niemczech. Mama ma problem z wypadaniem włosów do tego stopnia, że jeszcze chwila i zostanie łysa a nie chce uparta iść do lekarza. Ja prawdopodobnie mam uczulenie na słońce w tym roku nie wiedzieć czemu choć mam nadzieję, że to jednak sprawka nowego kremu z filtrem. Do tego mój nadchodzący urlop zapowiada się, że spędzę sama w domu bo moja przyjaciółka widocznie nie jest zainteresowana wspólnym wyjazdem i ma mnie głęboko w d****. No po prostu cudownie. 
 Dlatego właśnie na razie pojawiają się mało wymagające posty. Dzisiaj przedstawię Wam dwa limitowane zapachy Yankee Candle na lato: Wild Sea Grass oraz Beach Holiday. Produkty Yankee Candle kupicie np. w sklepie goodies.pl, który coraz bardziej poszerza swoją ofertę również o kosmetyki.
 

 Wild Sea Grass

 Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Aromat traw morskich, porastających piaszczyste wydmy. (opis ze strony goodies.pl)


 Pierwsze opinie jakie czytałam o tym wosku nie były zachęcające: aromat cmentarny. Ale skoro przy "cmentarnych chryzantemach" w Lovely Kiku się przyjemnie zaskoczyłam to nie zraziłam się i zamówiłam. Dla mnie nie jest to typowo świeży zapach ale na pewno z cmentarzem mi się nie kojarzy :) Moja mama jak zawsze ma dziwne skojarzenia i jej pachnie szpitalem. Ja czuję w nim trawę ale nie taką zieloną, świeżo skoszoną. Raczej taką gorącą i przysuszoną słońcem. Ma w sobie coś dziwnego ale mi się podoba nawet.


 Beach Holiday 


 Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Aromat czystego i świeżego powiewu morskiej bryzy. (opis ze strony goodies.pl)


 Morskie zapachy podobnie jak leśne i cytrusowe kojarzą mi się z odświeżaczami łazienkowymi, zawsze się ich trochę obawiam. Ten zapach na szczęście w ogóle nie przypomina mi takich produktów :) Na sucho wydaje się trochę "praniowo-mydlany" ale po rozpaleniu te nuty jakoś znikają. Jest świeżo i rześko ale też nie jest w 100% morski. Mojej mamie kojarzy się z męskimi kosmetykami ale typowo męskich nut w nim nie ma. Tak samo nie czuję soli morskiej choć czytałam, że niektórzy ją wyłapują.


 Oba mają całkiem niezłą intensywność, ładnie wypełniają pokój zapachem więc nie trzeba stać z nosem w kominku żeby go poczuć. Jednak chyba aż za szybko ten zapach się uwalnia ponieważ starcza tylko na jeden tealight, później trzeba wymienić wosk żeby nie zaczął śmierdzieć parafiną. Może to dlatego, że ostatnio było zdecydowanie cieplej albo te zapachy tak mają.

 Podsumowując: Zapachy są przyjemne dla mojego nosa ale w żadnym nie zakochałam się więc świece mnie nie kuszą. Moją w sobie coś specyficznego więc nie każdemu przypadną do gustu ale myślę, że na letnie wieczory się jak najbardziej nadają.

 Miałyście je już? Który jest bardziej w Waszym guście?

18 komentarzy:

  1. Zapachy spzitalnego mam dosc ale tenmeski to tak :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Beach Holiday miałam i lubię ;) Współczuję Ci pecha jaki Ci się ostatnio przytrafia, u mnie też ostatnio same smutne wydarzenia, trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pewna, że nie spodobały mi się te zapachy :(

    Ojj biedna, oby wszystko się polepszyło i oby problemy się szybko skończyły :((

    OdpowiedzUsuń
  4. beach oliday to dla mnie słodszy proszek do prania, natomiast wild sea grass to dla mnie kwiaciarnia:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam żadnego z nich , ogólnie latem mniej sięgam po woski :) Ale jesienią trzeba będzie zrobić zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję perypetii, które Cię spotkały :/ Mam nadzieję, że wszystko się ułoży i mocno trzymam za to kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. pierwszy bardzo mi się podoba, drugi zapach już nie koniecznie :p

    OdpowiedzUsuń
  8. Beach Holiday może być fajny :), tego pierwszego raczej nie poznam :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Narobilas mi ochoty na Beach Holiday.

    Mam nadzieje, ze niedlugo wszystkie problemy sie skoncza, rzeczywiscie nieciekawy miesiac. Oby druga polowa miesiaca okazala sie lepsza!

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj masakra:/ Zdrowia dla rodziny! Nie wiem czy Cię to pocieszy, ale też za bardzo nie mam z kim jechać na wakacje;)
    Co do wosków jestem zdecydowanie w tyle, dawno z nich nie korzystałam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja do tej pory miałam jeden wosk tej marki i pachniał... łazienką.

    OdpowiedzUsuń
  12. Współczuję ostatnich przykrości - dobrze, że tacie nic się nie stało, co do brata - może nie zabrzmi najlepiej ale - do wesela się zagoi, mamę namawiaj, a sama się nie przejmuj - jedna moja przyjaciółka też ostatnio świruje i coś odwala..
    Zapachy znam i uwielbiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba bym się nie skusiła :(
    życzę Wam dużo zdrowia :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Od dawna marzy mi się mi się ten drugi zapach, ale po Twojej recenzji już nie jestem pewna czy jest dla mnie i bardziej skłaniałabym się ku pierwszemu temu dziwnemu :D
    Co do wstępu mam nadzieję, że będzie lepiej ...
    :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Woski poszły w odstawkę, sięgam po nie jesienią i zimą :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie kupiłam póki co żadnego z nich, po Twoich opisach nie wiem czy sięgnę - choć każdy jednak wyczuwa inne nuty zapachowe :)

    OdpowiedzUsuń