L'oreal - Volume Million Lashes Waterproof

 Czy jest ktoś, kto nie czytał chociaż jednego pochwalnego postu na temat maskary L'oreal - Volume Million Lashes? Wersji jest kilka do wyboru, ja oczywiście musiałam sięgnąć po tą wodoodporną bo używam tylko takich tuszy. Cena regularna jest bardzo wysoka bo ok. 50zł ale można je kupić na promocjach albo w drogeriach internetowych w niższych cenach co zdecydowanie bardziej się opłaca.


 Złote opakowanie mi się podoba ale jest straszne do fotografowania :) Napisów w turkusowym kolorze ciężko uchwycić a rysunek szczoteczki to już w ogóle. Szczoteczka jest dość dużych rozmiarów co jest dla mnie normą bo lubię takie chociaż zawsze się nimi ubrudzę. Jednak zazwyczaj wybieram tradycyjne "z włosiem" a ta jest silikonowa dlatego tym bardziej byłam jej ciekawa. Trzeba jednak z nią uważać bo "dziabnięcie" się w oko jest bardziej bolesne, sprawdziłam :)


 Ze strony producenta: (o wersji standardowej)

 Dla kobiet wykonujących wyrafinowany makijaż oka lub makijaż klubowy, ekstremalnie zwielokrotnione rzęsy.
 Efekt: Spojrzenie zapierające dech i olśniewające piękno miliona rzęs.
 Nowa generacja objętości - rzęsy są jak zwielokrotnione dzięki unikalnej formule tuszu i szczoteczce Millionizer.
 Rzęsy 3 razy grubsze i rozdzielone, bez nadmiaru i bez grudek.


 A jak się sprawowała u mnie wersja wodoodporna tej maskary?
 Zacznę od tego, że zaraz po wyciągnięciu szczoteczki z opakowania można przystąpić do malowania rzęs. Nie jest ona oblepiona nadmiarem tuszu co oszczędza nam czas i nerwy :) Tusz nie jest bardzo mokry i szybko wysycha na rzęsach, nie odbijają mi się ślady podczas mrugania zaraz po pomalowaniu. Nie wiem jednak czy to zasługa tego, że był nieświeży czy wszystkie tak mają. 


 A dlaczego myślę, że mógł być już podeschnięty? Ponieważ wierzyć mi się nie chce, że świeża maskara takiej marki się tak niesamowicie kruszy. Już przy malowaniu pierwszej warstwy co nieco się osypuje ale malowanie drugiej robi nam już niezły bałagan pod oczami. W ciągu dnia też trzeba zerkać w lusterko i robić małe poprawki. Colossal marki Maybelline nawet jak jest stary i wyschnięty nie funduje mi takich atrakcji. Fakt, że jest wodoodporna bo nie rozmazuje się pod wpływem deszczu czy łez. Ale trwałość to również brak osypywania się przez cały dzień a tego już o niej powiedzieć nie mogę.

Po lewej: 2 warstwy, po prawej: 1 warstwa
Po lewej: 2 warstwy, po prawej: 1 warstwa
Po lewej: 2 warstwy, po prawej: 1 warstwa

 No to teraz przejdźmy do efektów. Rzęsy są na pewno czarne, wydłużone i pogrubione już po jednej warstwie. Nie są też mocno posklejane ale niestety znajdziemy na nich grudki tuszu. Spodziewałam się jednak większego "wow" a go nie było. Po dołożeniu drugiej warstwy niestety dostajemy większą objętość w postaci posklejanych rzęs i większej ilości grudek. Próby ich rozczesania kończą się strasznym osypywaniem tuszu. Wyglądają też od razu na bardziej obciążone, nie są już tak podkręcone jak przy pierwszej warstwie przez co wyglądają również na krótsze.

1 warstwa
2 warstwy

 Podsumowanie: Nie mam pojęcia czy miałam pecha i trafiłam na jakiś stary egzemplarz czy też ta wersja maskary tak ma. Jednak wg mnie nie jest ona warta regularnej ceny. Nie daje ani spektakularnego efektu ani nie grzeszy trwałością chociaż wodoodporna rzeczywiście jest. Wątpię żebym się jeszcze kiedyś na nią skusiła. Chyba, że w mocno promocyjnej cenie aby przekonać się, czy wszystkie są takie same czy ja miałam jeden felerny egzemplarz.

 Miałyście może tą wersję maskary? Jak się u Was spisywała?

28 komentarzy:

  1. Grudki robi :( nie kupię na pewno :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej jaki bubelek - albo faktycznie stara ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja myślę, że to mogła być wcześniej otwarta po prostu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak pomyślałam, bo żeby tak od samego początku takie grudki robić? Fujka..

      Usuń
  4. Ja mam wersję So Couture So Black i uwielbiam ten tusz! Na pewno nie robi takiej masakry na rzęsach. Więc albo jest to wina formuły wodoodpornej, albo tusz był wcześniej otwarty. Polecam wersję So Couture, gdyż zachowuje się jak tusz wodoodporny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam o niej wiele opinii, sama nie miałam, ale widać, że robi pajęcze nóżki, co mi osobiście się nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja miałam wersję klasyczną tej maskary i byłam bardzo zadowolona. Jakiś czas temu kupiłam tusz L'Oreal False Lash Wings "Intenza" i niestety prawdopodobnie trafiłam już na mocno "wyoglądany" egzemplarz, ponieważ działo się dokładnie to co w Twoim przypadku - kruszenie, grudki i brzydki efekt na rzęsach :( Już w domu kiedy go otworzyłam zaczęłam podejrzewać, że nie jest świeży, ponieważ tusze tej marki mają zwykle na początku całkiem inną konsystencję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam wersję klasyczną i bardzo lubię, szkoda że ta wodoodporna nie fajnie wygląda na rzęsach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak coś nie bardzo u Ciebie. Ja miałam dwie inne wersje tej mascary i byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wygląda to najlepiej. Ja miałam wersję nie wodoodporną i była całkiem fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  10. uuuu, ale pechowo trafiłaś ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. O Boziu, straszne :/ Może faktycznie była jakaś felerna..

    OdpowiedzUsuń
  12. Jedna warstwa wystarczająca. ale tusz raczej nie zachęca.

    OdpowiedzUsuń
  13. oj robi grudki :( musiał być odkręcany wiele razy w sklepie....

    OdpowiedzUsuń
  14. Średnio się prezentuje, na pewno są lepsze tusze. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. buu, chyba trawiłaś na stary egzemplarz :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Podoba mi się szczotka i... tylko szczotka ;/

    OdpowiedzUsuń
  17. Przez bardzo dlugi okres wersja klasyczna tego tuszu byla moja ulubiona. Pieknie podkreslal i wydluzal moje rzesy. Moja mama rowniez uzywa i sobie bardzo chwali.
    Wodoodpornego nie mialam okazji wyprobowac.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciężko stwierdzić co z nią nie tak... ale szczotkę ma fajną

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj, mało fajnie się prezentuje :/

    OdpowiedzUsuń
  20. Jedna warstwa jeszcze w miarę wygląda ale dwie to jakaś tragedia...

    OdpowiedzUsuń
  21. Zachowuje się jakby naprawdę była stara.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja miałam tą klasyczną wersję i u mnie sprawdziła się bardzo dobrze :) Albo ten wariant wodoodporny jest dużo gorszy albo też faktycznie jest stary :((

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak się osypuje, to na pewno jej nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
  24. Rzeczywiście wygląda i zachowuje się jak stary tusz :/ Osypywanie i sklejanie - no nie, tym bardziej za taką cenę.

    OdpowiedzUsuń