Herbal Cosmetics - Intensywny krem dla cery wrażliwej i naczynkowej

 Moja cera jest skomplikowana. Ogólnie jest tłusta i świeci się okropnie, czasami jednak ulega przesuszeniu (często wina kosmetyków) a do tego mam problem z pękającymi naczynkami. I bądź tu człowieku mądry jaki krem jej zafundować. Dlatego często zmieniam je lub mam otwartych nawet kilka produktów na raz. Jednym z obecnie wykańczanych przeze mnie kremów jest intensywny krem dla cery wrażliwej i naczynkowej marki Herbal Cosmetics (Apteczka Agafii). Kupiłam go na stronie Skarby Syberii za 24,43 zł. Obecnie jest niedostępny ale może jeszcze się pojawi lub znajdziecie go w innych sklepach z rosyjskimi kosmetykami.


 Opakowanie to plastikowy, zakręcany słoiczek w biało-niebieskiej kolorystyce. Zabezpieczony był sreberkiem z tego co pamiętam :) Ma on większą pojemność niż tradycyjne kremy bo aż 75 ml. Jak wszystkie kosmetyki rosyjskie ma napisy pisane cyrylicą ale skład można przeczytać po angielsku. Na kartoniku znajdziemy naklejkę z krótkim opisem w języku polskim. 


 Od dystrybutora: 


 Krem ma biały kolor i delikatny, kremowy zapach. Wyczuwany jest tylko w opakowaniu i podczas nakładania na twarz. 
 Ma dość gęstą i bogatą konsystencję. Łatwo się rozprowadza i nie zostawia białych smug. Potrzebuje chwilkę na wchłonięcie, zostawia po sobie delikatnie tłustawą ale nie lepką warstewkę i błyszczącą twarz. Dlatego bardziej nadawał się dla mnie na noc lub na dzień jak siedziałam w domu. Jakiś czas używałam go również pod makijaż, nie było tragedii chociaż dość szybko zaczynałam się ponownie świecić. Jednak ani podkład, ani korektor, ani puder nie rolowały się na nim. 


  Krem bardzo dobrze nawilża, gdy używałam go i robiłam regularnie peeling to nie musiałam martwić się o suche skórki. Przynosi ulgę np. po użyciu wysuszającego produktu do mycia twarzy. Jeśli chodzi o popękane naczynka to nie zniknęły (krem na to nie pomoże) ale nie zauważyłam powstawania nowych, co jest już jakimś sukcesem. Mam również wrażenie, że jak stosowałam go regularnie to ogólne zaczerwienienie twarzy było trochę mniejsze. Może to przypadek i akurat moja cera miała lepszy okres ale wierzę, że krem się do tego jakoś przyczynił. 


 W opisie dystrybutora możecie zobaczyć jeszcze obietnicę głębokiego oczyszczania. I muszę się z tym zgodzić. Na początku jego stosowania przeraziłam się bo miałam straszny wysyp niedoskonałości. Jednak jak już wszystko poznikało to cera się uspokoiła i nowych nieprzyjaciół nie było. Do czasu aż wróciłam do niego po dłuższej przerwie. Wtedy znowu była ta sama sytuacja, najpierw wysyp potem spokój. Wniosek z tego taki, że naprawdę oczyszcza cerę i powoduje, że wszystko wychodzi na wierzch. Trzeba się przemęczyć pierwszy tydzień więc nie polecam zaczynać używania go przed ważnym wyjściem/spotkaniem/wyjazdem itp. :) Nie pojawiły się u mnie żadne podrażnienia czy uczulenia podczas jego używania. Jest też bardzo wydajny. Większe niż zwykle opakowanie i fakt, że nie potrzeba go nakładać w dużej ilości sprawia, że starcza na prawdę na długie miesiące.


 Podsumowanie: Moja cera chyba polubiła się z rosyjskimi kremami. Wcześniej miałam krem FITO na noc, teraz ten i z obu jestem zadowolona. Mimo pierwszego tygodnia grozy i wysypu nieprzyjaciół, krem na dłuższą metę okazał się na prawdę fajny. Dobrze nawilżał i wierzę, że pozytywnie działał na moje naczynka i zaczerwienienia twarzy. Wolałam go stosować na noc, można również na dzień ale trzeba liczyć się z dość szybkim błyszczeniem skóry przy cerze tłustej. Do tego cena jak na 75 ml i dużą wydajność jest całkiem przyjemna. 

 Miałyście rosyjskie kremy do twarzy? Który najbardziej polecacie?

 Przypominam również o trwającym Wiosennym Rozdaniu.

http://blondechemist.blogspot.com/2016/03/wiosenne-rozdanie.html

13 komentarzy:

  1. Nie miałam jeszcze nigdy rosyjskiego kremu, ten mnie jak najbardziej zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie też ostatnio przyciągnęły rosyjskie kosmetyki. Moje pierwsze dotychczas to receptury babuszki Agafii - z tego, co widzę Twój post również odnosi się do tej serii. Aktualnie używam serum na porost włosów, szampon wzmacniający i pasta propolisowa. Z tych trzech kosmetyków to może nie za bardzo widzę efekty po serum, ale i tak jestem bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rosyjskie kosmetyki jakoś mnie zbytnio nie kuszą, ale ten kremik z chęcią bym wypróbowała :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja skóra róznież jest... dziwna. Raz mieszana a raz sucha. Dzięki za recenzje, moja skóra potrzebuje takiego oczyszczającego kremu. Pozdrawiam.

    www.avantvous.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja cera z kolei nie lubi rosyjskich:/

    OdpowiedzUsuń
  6. Rosyjskiego kremu jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja cera poza mydłem dziegciowym i 2 maseczkami nie lubi się z rosyjskimi kosmetykami ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam z tej serii Intensywny krem odmładzający olej z kiełków pszenicy :) Polubiłam się z nim :) Fajna skóra jest po nim rano :) Muszę kiedyś wypróbować ten do cery naczynkowej, skoro piszesz, że oczyszcza skórę :) Jest jeszcze wersja dla trądzikowej i z tego co czytałam też jest godna polecenia i chyba jeszcze przeciwzmarszczkowa :D Kusi żeby mieć je wszystkie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi się, nawet to jego oczyszczanie. Z rosyjskich kosmetyków do tej pory miałam głównie szampony, odżywki i peelingi. Znalazło się jednak też kilka maseczek do twarzy, i działały bardzo dobrze. Krem pewnie więc też byłby dobry.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też mam cerę naczynkową, ale ostatnio sięgam po kremy nawilżajace :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja z rosyjskich kosmetyków najbardziej lubię produkty do włosów, te do pielęgnacji twarzy niestety w większości sie u mnie nie sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie ma problemów z naczynkami, więc ten krem jest mi zbędny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja ubóstwiam rosyjskie kremy do twarzy :) Chociaż teraz od nich trochę odeszłam na rzecz Make Me Bio i Alterry :))

    OdpowiedzUsuń